RSS
czwartek, 25 lutego 2010
Wygraj Ligę Mistrzów - REALni znów liderem

Znów albo ciągle. Przez to, że kolejka LM została rozłożona w czasie na dwa tygodnie pozycje w poszczególnych klasyfikacjach zmieniały się dość często (choć nieznacznie).

Zanim podsumuję rundę, kilka słów szacunku dla obrońcy Interu Mediolan - Lucio. FANTASTYCZNIE - tylko to można powiedzieć o jego występie przeciwko napastnikom Chelsea. Był taki moment, kiedy Lucio, po kolejnej niesamowitej interwencji w defensywie leżał na murawie (po faulu), a Drogba patrzył na niego przez dobrych kilka chwil. Jestem pewien, że zastanawiał się, jak to możliwe, że ktoś może go powstrzymać - przecież w formie jest wybitnej.

Fot. Lucio potwierdził, że należy do światowej czołówki środkowych obrońców.

Malkontenci powiedzą jednak, że Inter bramkę stracił (być może na wagę awansu), a niewielki udział miał w tym Lucio. Stracili na tym również REALni. Trio Cesar, Samuel, Maicon nie zachowało czystego konta i nie przysporzyło wielu punktów na zakończenie kolejki.

Koniec-końców REALni zdobyli tylko 35 punktów, ale i tak jest to niezły rezultat. Bohaterami zostali: Falcao, Robben i Ribery. Tych, którzy zawiedli było wiecej, ale to problem również innych Prezesów. To była naprawdę ciężka kolejka.

REALni: 380 punktów

LIGA ŚWIĘTOKRZYSKA - 1. miejsce

LIGA KLUBOWA REAL MADRYT: 5. miejsce (lider ma 412)

KLASYFIKACJA GENERALNA: 26. miejsce (lider ma 412)

16:49, socio1981
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 lutego 2010
Wygraj Ligę Mistrzów - a nie mówiłem...

...że Barcelona nie wygra ze Stuttgartem nie tracąc bramki? Polegli Ci, którzy myśleli, że katalońska ofensywa zrobi niemieckiemu bramkarzowi "jesień...". Choć przyznaję, sam przed tą kolejką zrezygnowałem z Zlatana.

Dziś ostatnie mecze pierwszej "wiosennej" rundy. Tak jak pisałem ostatnio, REALni trzymają się dobrze, ale zawsze mogłobyć lepiej. Wczoraj na boiskach nie pojawił się mój żaden piłkarz, trzech: Cesar, Maicon, Samuel - mają na to szansę dziś.
Tylko, że jakoś trochę mniej jestem pewien bezbramkowego remisu na G.Meazza...Jednak Drogba to jest kozak.

Tak jak wspomniałem, wczoraj rywale nie "zarobili" na Barcelonie zbyt dużo. Ale "grosz 01" pod wodzą "rzepa" dogonił mnie w klasyfikacji regionalnej. Obaj mamy po 374 punktów - kolega Prezes jest liderem dzięki lepszemu wynikowi za jedną kolejkę. Tylko, że "grosz 01" już szans na punkty w tej kolejce nie ma. Mają za to rywale z pierwszej piątki. Tylko solidne 5-7 (minimum) oczek pozwoli REALnym powrócić na fotel lidera.

Fot. Maicon, a może by tak strzelić bramkę?

W lidze REALU MADRYT planowy spadek na 7 pozycję. W generalce jestem 35. W przypadku planu maksimum - wygrana Interu, czyste konto - jest szansa na pierwszą "10".


REALni: Cesar - Maicon, Van Buyten, Samuel - Robben, Kaka, Ronaldo, Ribery - Muller, Higuain, Falcao.

07:17, socio1981
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 lutego 2010
Wygraj Ligę Mistrzów - Zły, choć jest dobrze

Trio Ronaldinho-Rooney-Falcao, było pierwszym o jakim pomyślałem. Niestety wydawało mi sie, że na San Siro wiele bramek nie padnie...

Dobrze, że chociaż Łukasz Fabiański mnie nie zawiódł.

Fot. Dramat...

Tak jak pisałem we wtorek rano, to szalenie trudna kolejka. I wyniki pierwszych czterech meczów to potwierdzają. Real przegrał i nie strzelił bramek - wielu stawiało na Ronaldo, Bayern wprawdzie wygrał - ale nie do zera. Ciekawę, co wydarzy się w pozostałych czterech spotkaniach. Osobiście marzę o zwycięstie Interu z Chelsea - ale tylko takim bez straty gola. Wszak w obronie Realnych znajduje się trzech piłkarzy Mourinho. A wynik 1:0 to dla mnie 15 dodatkowych punkcików.

Ale i tak jest super. W klasyfikacji generalnej REALni wskoczyli na 24 miejsce!

W lidze świętokrzyskiej status quo - cięgle jesteśmy LIDEREM.

W lidze REALU Madryt - awans na miejsce 5.

PUNKTY: 374

Większość przeciwników już się wystrzelała, lub czeka na wynik Barcy, (która moim zdaniem nie wygra, a jeżeli tak, to nie do zera). Marsz w górę klasyfikacji ciągle możliwy.

 

REALni: Cesar - Maicon, Van Buyten(3), Samuel - Robben(8), Kaka(2), Ronaldo,(2) Ribery(5)- Falcao(7), Higuain(2), Muller(3).


09:43, socio1981
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 lutego 2010
Wygraj Ligę Mistrzów: Dramat Madryt (ale ciągle jest lider!)

Za łatwo poszło w La Corunii i Jerez.

Od dawna powtarzam, że liga hiszpańska zrobiła się strasznie słaba i wyniki osiągane przez Barce czy Real na własnym podwórku, nie oznaczają wcale wielkiej formy.

Owszem w grze Królewskich widać w tym sezonie nową jakość - szczególnie w defensywie, jednak jak sie okazuje taka forma nie wystarczy na Ligę Mistrzów.

To nie analiza wczorajszego spotkania, a próba usprawiedliwienia samego siebie z głupich wyborów personalnych w Wygraj Ligę Mistrzów. O ile na Cristiano Ronaldo zawsze warto postawić, to na Kace przejechałem się już po raz kolejny w tej edycji. Kto oglądał mecz, wie, że w tej dyspozycji Brazylijczyk nie różni się niczym od Mariusza Lewandowskiego....Ha, najśmieszniejsze, że postawiłem także na swojego "ululbieńca" Higuaina. Ten jak zwykle mnie nie zawiódł. Co miał do strzelenia - to zmarnował.

Fot. Higuain czy Benzema - ale miałem dylemat.....

I to by było na tyle. Reszta piłkarzy czeka na swoje mecze.

Postawiłem na defensywę Interu, licząc na bezbramkowy remis na Meazza. Wiem, wiem Drogba jest w wielkiej formie, ale nie chciałem tracić punktów za transfery. Cesar, Maicon i Samuel to pozostałości po fazie grupowej. Trio uzupełnia bramkostrzelny ostatnio Van Buyten. Jak zdążyłem się zorientować, mało który Prezes nie postawił na Belga.

Taką pomoc jak REALnych chciałby mieć każdy trener. Tyle, że 2 z 4 już zapunktowało. Teraz wszystko w mocy Ribery'ego i Robbena. Niech strzelają i asystują przy golach Mullera.

Dziś liczę również na Fabiańskiego. Głównie na to, że będzie kapitulował po strzałach Falacao (tak tak Wojciechu....).

Co ciekawe, pomimo słabego startu, a przede wszystkim tylko 8 punktom ujemnym, pozostaję LIDEREM grupy ŚWIĘTOKRZYSKIEJ (345 punktów). W Lidze REALU MADRYT spadłem na 10 pozycję. W "generalce" miejsce 47. Rywale również stawiali na zawodników, którzy dopiero pojawią się na murawach - będzie ciekawie.

Aha, kto czytał mój wczorajszy wpis, zdążył się zorientować, że nie znam się na piłce nożnej. Para Rooney - Ronaldinho była baaaardzo blisko....

REALni: Cesar - Maicon, Samuel, Van Buyten - Robben, Kaka,(2) Ronaldo,(2) Ribery, - Muller, Higuain (2), Falcao.

07:42, socio1981
Link Komentarze (3) »
wtorek, 16 lutego 2010
Wygraj Ligę Mistrzów - zaczynamy wiosnę!


To była prawdziwa złota jesień dla REALnych. Po fazie grupowej moja drużyna z 345 punktami jest liderem w grupie świętokrzyskiej i zajmuje 8 pozycję w lidze klubowej Realu Madryt. Strata do lidera w "generalce", jest spora - 41 pkt., ale można ją szybko odrobić.

Tymbardziej, że im dalej w las.....Cholernie ciężka kolejka dla fanów WL. Bądź tu mądry: wytypuj wyniki i postaw na odpowiednich piłkarzy, kiedy mierzą się ze sobą tak wyrównane zespoły.

Czy Milan wygra z ManU? Może i tak, ale czy nie straci bramki? Czy wielką formę podtrzyma Rooney, a może błyśnie Ronaldinho?

Czy Manuel Pellegrini postawi na Higuaina, czy pozwoli zaprezentować się na "starych śmieciach" Karimowi Benezmie?

Wreszcie czy Barca, rozbita przez kontuzje, to faktycznie faworyt w meczu ze Stuttgartem?

Pytań jest wiele. Praktycznie przy każdej z par.

Moja jedenastka powstała dziś z samego rana. Jak zwykle do pierwszego gwizdka sędziego pozostanie tajemnicą. Rywale nie śpią. Mogę jednak zdradzić, że kilka niespodzianek jest. Szczególnie w linii ataku.

Do boju REALni!

 

08:32, socio1981
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 lutego 2010
Legendy futbolu: Carlos Valderamma (ta moda kiedyś wróci!)

Czy z takim wyglądem można zrobić wielką karierę w futbolu?

Skoro za zasługi dostaje się takie pomniki to chyba jednak TAK!

Ale nie w Europie, bo to El Pibe (Dzieciak) nie zupełnie się udało. Carlos Valderamma to obok bramkarza Rene Huigity i obrońcy Andresa Escobara (tego od samobója i zabójstwa) legenda kolumbijskiej piłki nożnej.

Przez wiele lat gry udowadniał, że dobry rozgrywający wcale nie musi dużo biegać i walczyć o piłkę jak szalony. Wielka gracja połączona z fantastyczną wizją tworzenia akcji w latach 90. zapewniła Valderammie status jednego z najoryginalniejszych playmakerów świata. Takich asyst jak te w jego wykonaniu, nie powstydzili by się teraz nawet jego młodsi koledzy: Xavi, Iniesta czy Guti.

W Europie, Carlos występował tylko przez trzy sezony (Montpellier i Real Valladoid). Nie potrafił się zaaklimatyzować, gra była dla niego za szybka, a trenerzy nie rozumieli, że jest stworzony do roli "wolnego elektrona", a nie jednego z wielu wyrobników podporządkowanych europejskim tajnikom taktyki. Dużo lepiej wiodło mu się w ojczyźnie i jeszcze bardzo słabej wtedy MLS. Dla tych, którzy pamiętają tylko jego lwią fryzurę, przypominam, że to nie był pierwszy lepszy piłkarz....:

Nie tylko z narkotykowych karteli słynęła kiedyś Kolumbia!

źródło: youtube.com

10:06, socio1981
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 lutego 2010
Legendy futbolu: Mehmet Scholl (a co, niemiecki futbol może być piękny)

Był czas, że sformuowanie "kreatywny pomocnik" nie było zarezerwowane wyłącznie dla Hiszpanów, Brazyliczyków czy Francuzów. Był czas, że kibice myślac - "dobry rozgrywający", sypali jak z rękawa niemieckimi nazwiskami. Olaf Thon, Stefan Effenberg, Mario Basler czy....Mehmet Scholl, dobrych kilka lat temu zaliczani byli do czołowych pomocników na świecie.

Oczywiście nazwisko tego ostatniego jest tak germańskie jak i ...moje. Szczególnie jego pierwszy człon. Ale historia "Mehmeta" jest mniej skomplikowana niż by mogło się wydawać. Na brak tureckiej emigracji Niemcy akurat narzekać nie mogą.

Scholl, przez całą swoją karierę grał jedynie w dwóch klubach. Zaczynał w Karlsruher SC (4 sezony) skąd trafił do Wielkiego wtedy Bayernu Monachium. Wielkiego, bo z Kahnem, Chapuisat'em, Matthaeus'em, Klinsmanem, Sforzą czy Zieglerem. W czasach pierwszych anten satelitarnych i niekodowanych programów typu ZDF czy Sat.1 i RTL, można było się zachwycać grą bawarskiej maszyny do woli. A na pewno częściej niż limitowaną wtedy jeszcze piłką hiszpańską czy angielską.

Świetny technik, z dużą wyobraźnią - tak najkrócej można by scharakteryzować grę Scholla. Głównie dzięki nim został rekordzistą pod względem liczby zdobytych tytułów mistrza Niemiec. W kadrze szło mu nieco gorzej. Warto choć przez chwilę przypomnieć sobie, co wyprawiał z piłką:

Wersja dla tych, którzy uważają, że niemiecka piłka nożna jest nudna:

źródło: youtube.com

 

Wersja dla "fanatisze fans"

źródło: youtube.com

07:46, socio1981
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 lutego 2010
Galaktycznych II nie ma. I dobrze.

Można by powiedzieć: vox populi, vox Dei. I gdyby jeszcze sypać z rękawa przysłowiami - "człowiek najlepiej uczy się na błędach".

Pomimo, że ciągle nic nie wygrał, śmiało można mówić o sukcesie Florentino Pereza. Wielki come back do Madrytu, był tak samo wyczekiwany z nadziejami co z obawami. Okazuje się, że po kilku miesiącach prezesowania, Perezowi niewiele można zarzucić.

Fot. Wystarczyło posłuchać i wyciągnąć wnioski myśli sobie Perez...

Najtrudniejsza w byciu Prezydentem jest zawsze realizacja obietnic. Czasem rzucona w świat "wyborcza kiełbasa" staje w gardle jak ość i za nic w świecie nie można jej przełknąć. A nawet gdy się uda, odbija się niechcianą czkawką.

Tak było z Galaktycznymi. Synonimem budzącym dziś więcej skojarzeń negatywnych niż pozytywnych. Kibice pamiętają politykę Zidanes y Pavones i jej efekty. Kojarzenie formacji, w których z przodu występowali najlepsi piłkarze świata z anonimowymi w większości defensorami spowodowało, że w 2009 roku, część socios zawahała się nad oddaniem swojego głosu na El Floro.

A jednak się udało. Tak jak wspominałem, zadecydował głos ludu i wspomnienie własnych błędów. Po kilku miesiącach niezłej gry Realu, opadły chóralne ujadania antyfanów pieniężnej polityki hiszpańskiego klubu, którzy zobaczyli, że nie ma sensu znęcać się nad wizualnymi przymiotami Cristiano Ronaldo, bo ten poradzi sobie z presją nawet w Realu, oraz że w Madrycie o wynikach nie decydują tylko gwiazdy.

Zapominając na chwilę o indywidualnościach i oceniając zespół jako całość, nie można  nie zauważyć, że Perezowi do spółki z Pellegrinim udało się stworzyć coś ciekawego. Być może nawet nieco nieświadomie. Przyznam, że przed rozpoczęciem sezonu trudno było mi przpuszczać, że Raul Albiol i Alvaro Arbeola tak rewelacyjnie wkomponują się w grę. Różnica klas w jakości gry defensywnej Realu jest nie oszałamiająca - jest kosmiczna! A przecież trzeba dodać, że ciągle pauzuje Pepe. Tak silnego zestawienia  linii obrony w Madrycie nie było od kilkunastu lat!. Na wspomnienie kwartetu M.Salgado, Aitor Karanka, Ivan Campo, Raul Bravo ciarki przechodzą mi po plecach.

Fot. F.Hierro i R.Carlos w końcu mają godnych następców.

Można czepiać się formy Kaki, Xabiego czy Benzemy, ale nie tego, że ma to podłoże gwiazdorskie, imprezowe czy tzw. reklamowe. Co więcej, pierwszoplanowe role zaczynają odgrywać piłkarze nie sprowadzeni za grube miliony i ze statusami "wielkich": Higuain czy Granero. Coraz solidniej radzi sobie Marcelo.

A więc sukces? Na pewno malutki. W Madrycie, choć gra ciągle daleka jest od ideału, udało się odnaleźć tak ważny w futbolu BALANS. Najważniejsze dla samych piłkarzy jest fakt, że coraz rzadziej spotyka się o porówywaniu obecnego Realu do tego sprzed kilku lat. Perez słucha kibiców, dziennikarzy, analizuje sondy Marci i Asa i... tryumfuje.

 

08:30, socio1981
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 lutego 2010
Iker Casillas dba o przyszłość dzieci Jerzego Dudka

Specjalnie w szoku nie jestem, ale te sumy naprawdę robią wrażenie. Nie żebym zagladał do portfela, ale przecież Polak lubi wiedzieć ile zarabia uczciwie pracujący sąsiad. Jeszcze bardziej interesuje to Polaka, jeżeli sąsiad ma kasę, a "nie robi".

Jak 6 mln złotych rocznie Jerzy Dudek, bez obrazy, najlepiej zarabiający kibic Realu Madryt. Tak, 1,5 mln euro za punktualne przyjazdy na treningi, za tzw. sportową postawę, pełną gotowość do wejścia na boisko, gdyby Ikera Casillasa niespodziewanie porwali kosmici (oczywiście, Ci, którzy nie wiedzą, że Iker jest niezniszczalny) i...milczenie. A może zarobić jeszcze więcej!

Głównie dzięki tym Panom...

źródłó: realmadrid.pl

...: Perezowi, Valdano, Gutiemu, Ikerowi (co za piękny zbieg okoliczności), bliżej nieznanemu człowiekowi siedzącemu na foto tyłem, Ramosowi i Raulowi.

Podczas spotkania (kieliszki świadczą, o tym, że coś jednak jedli) tzw. Grupa Trzymająca Władzę w Madrycie, ustaliła premię za zwycięstwa w La Liga i Lidze Mistrzów. Tak, za zwycięstwa - przecież gentelmeni nie rozmawiają drugich miejscach.

Co ustalono? Za prymat na krajowym podwórku każdy piłkarz pierwszej drużyny, zanotuje wpływ na konto w wysokości 350 tys. euro. W przypadku sukcesu na arenie europejskiej będzie to 575 tys. euro.

Oczywiście Jerzy Dudek, zarabia i płaci w euro, ale zapewne oszczędza i inwestuje w złotówkach. W przypadku bardzo optymistycznym (dublet) nasz...bramkarz wzbogaci się więc na koniec sezonu o ok. 3 700 000 pln! Oznacza to, że przy dobrym układzie gwiazd nasz najbardziej znany rezerwejro "przytuli" prawie 10 mln złotych (kontrakt plus premie).

Może to nieprzyzwoite porównanie, ale np. bramkarz Ruchu Chorzów, - Krzysztof Pilarz za ewentualne mistrzostwo Polski zarobi ok....80 tys. złotych.

Ale przecież nie będę nikomu zaglądał do portfela...


08:32, socio1981
Link Komentarze (1) »
środa, 03 lutego 2010
Legendy futbolu: Edmundo (kto???)

Są gole, które legendą przerosły strzelców.

Większość kibiców kojarzy albioński mundial w 1966 i jego finałowe rostrzygnięcie. Ale kto do cholery strzelił wtedy gola - widmo na wagę tytułu mistrza świata?! To wie zdecydowanie mniej osób.

Takie przykłady można by mnożyć. Najczęściej przyczyna jest bardzo prosta. Cudowne gole żyją w naszej pamięci dłużej niż wspomnienie ich autorów, głownie dzięki im samym. Szczęście, mecz życia, chwilowy przypływ geniuszu, a może wszystko w jednym?

Tak jak w przypadku Edmundo Alvesa de Souza Neto. Nie znam kibica futbolu, który wymieniłby go wśród najlepszych napastników świata, czy nawet  jednego z najwybitniejszych w histrorii Canarinhos. Natomiast jego gola z klubowego Mundialu FIFA w 2000 roku pamięta każdy. Oczywiście najbardziej ówczesny obrońca Manchester United - Michael Silvestre.

Gdzie jest piłka Silvestre?

źródło: youtube.com

Piękne prawda?

Coś więcej "z" Edmundo? Nie bardzo. Owszem wiemy, że miał/ma ksywę Zwierzak (Animal), że zagrał na MŚ w 1998 roku, że spowodował wypadek, w którym zginęły trzy osoby oraz fakt, że lubił zmieniać kluby częściej niż kobieta zmienia zdanie (grał w 13 drużynach!). Nie pamiętamy, żeby w którymś z nich zrobił oszałamiającą karierę. A jednak w historii kopanej zapisał sie na wieki.

Fot. Wypić piwko z szympansem, spóźnić się na trening, pobić kolegę, strzelić jedną z najpiękniejszych bramek w historii. Cały Edmundo...

 

07:49, socio1981
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Zobacz mnie na GoldenLine